Szanowna Pani Magdo
Na wstępie pozdrawiam serdecznie i zapytuję o zdrowie. Jak już wcześniej mówiłem,
zbliżam się ku końcowi mojej kary i trochę się boję, nigdy wcześniej nie odczuwałem tego uczucia-
strachu. Każde wcześniejsze wyjście było takie samo (schemat)-alkohol, koledzy, kradzieże
i powrót do więzienia. Dziś martwię się o to czy podołam, czy znajdę w sobie tyle siły, by
oprzeć się mechanizmom uzależnienia, przeraża mnie kwestia samotności, jak sobie poradzić
z emocjami, których nie znam; takich pytań jest bardzo dużo, przepływają one przez głowę
i rozpływają się, jeśli się na nich nie zawieszam. Strach jest w tym przypadku wskazany, oznacza,
że jestem świadom zagrożeń wynikających z mojego uzależnienia krzyżowego (alkohol,narkotyki),
nie lekceważę tego uczucia, obserwując je, mogę je wykorzystać do napędzania siebie do jeszcze
większej pracy nad sobą, to z kolei uczy mnie radzenia sobie w sytuacjach, w których wcześniej
sobie nie radziłem.
Myślę również, że w dużej mierze ważną rolę w tym wszystkim odgrywa wnętrze człowieka,
jego chęć lub niechęć do zmiany wewnętrznej, zmiany sposobu myślenia, zmiany otoczenia.
Na dzień dzisiejszy myślę, że jeszcze nie jestem gotów, by odpowiedzieć na te dotyczące mnie
pytania, pod koniec roku chcę przystąpić do robienia terapii i to, myślę, w dużym stopniu pomoże
mi skupić się na schematach, które powielałem, wychodząc z więzienia. Pytała Pani o wpływ
buddyzmu na terapię, myślę, że wspólnym mianownikiem jest tu praca nad sobą, bo skąd biorą
się takie rzeczy jak chęć zażycia lub napicia się? -z mechanizmów uzależnienia, a te pochodzą
z głowy, czyli ze sposobu myślenia. Wezmę tu przyczynę i skutek, najczęstszym błędem jest
odkładanie problemów na później (jeśli w ogóle są), jeśli problemy rozwiązujemy na bieżąco,
to nie są w stanie nas przerosnąć, a co się z tym wiąże, doprowadzić do zażycia lub picia. Czyli
przyczyna, problem, rozwiązywanie ich na bieżąco- skutek nabieranie siły, umacnianie się na
różnego rodzaju schematy myślowe (nowy sposób myślenia). Drugim istotnym elementem jest
wsparcie osób bliskich, fajnie jest, kiedy wiemy, że możemy komuś pomóc i na taką samą pomoc
możemy liczyć; zaufanie, lojalność, to są rzeczy, które są w każdym, lecz należy ich używać,
a nie tylko mówić o nich lub pisać. I tu buddyzm uczy nas, aby być pełnym miłości, współczucia,
mądrości, która wynika z dwóch pierwszych. Myślę, że najlepszym przykładem jest tu umiejętność
zrozumienia, że wszyscy ludzie, ty, ja, inni potrzebują miłości, zrozumienia, współczucia, dobroci,
ciepła; postaw się w czyjejś sytuacji, wejdź w jego położenie, a będziesz wiedział jak mu pomóc,
a przynajmniej poczujesz, to co on czuje. Wszyscy mówią, że dążą do szczęścia, tylko jak
zdefiniować to szczęście?- dla mnie szczęściem jest móc dawać innym szczęście i zapominać o
sobie, o „Ja”. Myślę, że bez zastanowienia mogę oddać wszystko, co mam, moją miarą szczęścia
jest szczęście innych, choć w więzieniu jest wielu ludzi, którzy taki stan rzeczy wykorzystują,
ale dzięki nim ja uczę się mądrości pokonywania własnych ograniczeń. Chciałbym mieć rodzinę,
dom pełen ciepła i miłości, gdzie tak bardzo chciałoby się wracać, kogoś dla kogo będzie istotne,
że ja jestem i dla mnie, że ona jest. Ale jeśli nie będzie tego, to moje szczęście nie zniknie, ono
nadal będzie, dając komuś uśmiech, możemy go uszczęśliwić, wysłuchując go również możemy
być szczęśliwi. Każdy dzień trzeba wykorzystać do maksimum, to może być nasz ostatni dzień,
więc spieszmy się przekazać ludziom, jak bardzo ich kochamy, bo tak szybko umierają.
Sebastian Z.