Myślałem o tym, co będę robił po opuszczeniu Zakładu Karnego. Po rozmowie z panią i terapeutką
na oddziale, wiem, że jeśli nie podejmę stałej pracy, to najprawdopodobniej wrócę do życia jakie
prowadziłem przed odbywaniem kary. Nadmienię, iż nigdy nie pracowałem na stałe. W niektórych
okresach prowadziłem różnego rodzaju działalność gospodarczą, lecz głównie żyłem z zajęć, które były przestępstwem. Podobało mi się takie życie i chyba dalej podoba mi się. Wiem, że mój pobyt
w Z.K. może uchodzić za porażkę, choć ja chyba tak nie uważam. Traktuję to jako chwilowe
kłopoty. Biorę też pod uwagę to, aby zmienić swoje życie, choć nie jest to dla mnie priorytetem.
Wiem, iż można inaczej, mam możliwość podjęcia pracy zarobkowej w Szwecji. Nigdy nie
pracowałem, więc mam pewne obawy, lecz wiem, że jeśli będę chciał, to dam radę.
Próbuję podejść do tego tak, że będzie to chwilowe zajęcie, po to, aby nie wmieszać się w jakieś
lewe interesy po wyjściu z Z.K. oraz pomoże mi zharmonizować życie, zmusi mnie do jakiejś
regularności. Wiem też, że z czasem pewnie rozkręcę jakiś legalny interes. Chyba mam coś
w rodzaju daru organizacyjnego. Nie mam ambicji zarabiania pieniędzy, bardziej zależy mi na tym,
aby robić coś, co lubię. Dziś nie potrafię sprecyzować dokładnie, co to jest, choć chyba jako ewentualny (pardon) menedżer, mogę robić w każdej branży.
Dzięki temu, iż nakłoniła mnie pani do refleksji, chyba ujrzałem światełko w tunelu, choć bardzo
nikłe to jednak... Do tej pory nie chciałem zastanawiać się nad tym.
Krzysztof K.