Kłodzko 20.07.08 r.
Szanowna Pani Magdo,
na wstępie pozdrawiam. Pani Magdo jestem już na swoim stanowisku pracy, dano mnie tam, ponieważ jestem w tym dobry, jestem zabezpieczony od oparów farby i jeśli moje wyniki będą dobre, to zostanę, a jeśli coś się zmieni, to odejdę na inne stanowisko, Co do tego listu od R. to jest to historia. Pani list i wypowiedź p. Kierownik utwierdziły mnie w przekonaniu, iż nie należy
swojego szczęścia uzależniać od innych. Fakt, że to mnie zabolało, świadczy o tym, iż wiele
pracy przede mną, muszę popracować nad tym. Poświęciłem się na rzecz niesienia pomocy innym
i jest to wspaniała praktyka, ciężki kawałek chleba, ale jak to smakuje i ile radości mi sprawia.
Czym więcej daję siebie, tym więcej dostaję ucząc się pokory wobec każdej nowej sytuacji.
Staram się przekazać ludziom, że każdy człowiek zasługuje na naszą pomoc i choć dalej się potykam, to podnosząc się staję się silniejszy. Dzieląc się wiedzą umacniam się w przekonaniu,
iż idę w „dobrym” kierunku tym bardziej, kiedy widzę, że to działa na innych; kiedy robią postępy;
kiedy się otwierają na innych, uśmiechają; kiedy w końcu docierają do wnętrza siebie i rozkwi-
tają jak kwiat lotosu na kłębowisku doświadczenia życiowego. Każdy mi mówi, że pobyt w szpitalu
mnie odmienił czy tak się stało nie wiem, widocznie coś jest na rzeczy, wiem jedno, że należy być
skromnym i pełnym pokory wobec siebie, ludzi, Życia.
Życie jest piękne bez naszej ingerencji, będąc pokornym otwieram oczy na to co się dzieje i pełnią siebie mogę uczestniczyć w Życiu,
niosąc przy tym pomoc innym ludziom. Błędem jest przeżyć Życie nie uczestnicząc w nim, każda
chwila jest fenomenem i tylko od nas zależy jak jej doświadczymy, jak skonsumujemy to ciastko,
może to być przełknięcie, a może to być rozkosz w ustach, decyzja należy do nas. Nasuwa mi się
myśl, gdybym w więzieniu przeanalizował swoje postępowanie chwila po chwili, gdybym był świadom tych wszystkich okropności jakich dokonałem, to nigdy bym tu nie wrócił, przełykając
ciastko wróciłem, ponieważ nie odczułem tego co odczuli Ci, których skrzywdziłem, byłem
głupcem z zamkniętymi oczami. W miarę pogłębiania praktyki kurz z oczu opadł, a ból krzywd
stał się nie do zniesienia do momentu, kiedy potrafiłem sobie wybaczyć, kiedy moje gówno
zostało przerobione na obornik pod uprawę nowego doświadczenia.
Dziś powróciła harmonia,
choć zdarza mi się pogalopować, to dyscyplina praktyki powraca wraz z oddechem. Ostatnio
pewna znajoma napisała. iż życie jest cierpieniem, to nie jest prawdą, tylko od nas zależy, jak ono
będzie wyglądać. Jestem śmiertelnie chory, za murem, moja przyszłość jest niepewna, a pomimo
tych złych okoliczności staram się uśmiechać do ludzi i być im życzliwym, bo nic nie jest tak ważne jak szczęście i dobro drugiego człowieka. Miarą miłości jest miłość do bliźniego, wszyscy
jesteśmy stworzeni z jednej gliny, więc bądźmy dla siebie życzliwi i szanujmy innych tak jak siebie.
Pamiętajmy, że głupcy też mają swoją historię , ich też należy wysłuchać.
Myślę, że moim podziękowaniem za Waszą Pomoc będzie to, iż pomagam ludziom, którzy tej pomocy potrzebują, daję to co mam, czyli siebie czy można dać więcej? Jeszcze raz Dziękuje Wszystkim za Waszą Dobroć, Współczucie i Mądrość i Życzę Wam Zdrowych i Spokojnych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2008. Oby wszyscy Ludzie znaleźli miejsce przy stole Wigilijnym i w tym pięknym dniu nie byli sami…
Na zakończenie, minęły trzy lata od pierwszego listu od Pani, przez ten czas wydarzyło się wiele dobrego, kłaniam się nisko
przed Panią.
Gassho Sebastian Z.