Wsparcie
  • Filmy DVD o tematyce buddyjskiej
  • Słowniki i programy do nauki języka angielskiego do odtwarzacza CD
  • Książki buddyjskie
  • Znaczki pocztowe (każda ilość)
  • Karty telefoniczne (każda ilość)

Dane do przelewu:
NRB: 38 1060 0076 0000 3200 0138 3338
Tytuł: Darowizna na cele statutowe Stowarzyszenia
Stowarzyszenie 'Przebudzeni'
ul. Jelenia 38/29
54-242 Wrocław

Więcej informacji w sekcji:
Jak można pomóc?

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego uprawnioną do otrzymywania 1% podatku dochodowego w roku 2010.

Dane do formularza PIT:
Stowarzyszenie 'Przebudzeni'
KRS: 0000332605

Nie skorzystałem z ich oferty i jestem na tzw. WOLNOŚCI

LUBLIN 22.01.2009 R.

Jest mi przykro , że Chiny nadal okupują Tybet - w tym roku 10 marca mija ta niechlubna w dziejach tak pięknych Chin karta historii...Tak, jestem działaczem / pokojowym / na rzecz wolności lub szerokiej autonomii dla mojej - naszej / mojej i mojej uroczej małżonki / duchowej ojczyzny, za jaką uważamy Tybet.Właśnie 31.01 i 01.02 w Warszawie jest ogólnopolskie spotkanie działaczy na rzecz Wolnego Tybetu, na które wraz z małżonką się wybieramy.

Lecz może po tym niecodziennym acz bardzo wymownym wstępie, przejdę do moich perypetii w "normalnym" codziennym życiu ,których ,jak już wspomniałem, jest dość dużo /. Po moim wyjściu z 14-letniego uwięzienia / bez przerwy / wreszcie mnie wypuszczono , nie dając szansy na długi pobyt poza "gościnnymi" murami zakładu karnego / jak dumnie nazywają po prostu więzienie - ten przybytek obłudy i zakłamania / . Ja jednak po ogromnej pracy nad sobą, nie dałem im tej " satysfakcji " i do chwili obecnej nie skorzystałem z ich oferty i jestem na tzw. WOLNOŚCI . Na początku nie mogłem znaleźć pracy - godnej pracy - więc sam założyłem działalność gospodarczą o profilu remontowo - budowlanym i zacząłem zarabiać na ten " chleb powszedni " jak to się w mym rodzinnym domu mawiało . Ta ogólnopolska "uczciwość" doprowadziła mnie jednak do poważnych długów jakie mam do chwili obecnej / wpłynęła też na zmiany filozofii życia mojej małżonki / . In plus tego jest taki , że po perypetiach warszawskich wróciłem do Lublina i po zawarciu związku małżeńskiego z piękną i dużo młodszą Wrocławianką o ślicznym imieniu AGATA już pozostaliśmy w mym mieście . Jak już wspominałem, bardzo o tym marzyłem i marzenie się spełniło .

Obecnie mam duży nawał pracy, oczywiście niekonwencjonalnej / mam sklepik w Internecie / , również działam charytatywnie w dziedzinie związanej z alkoholem , więzieniem / chodzę na Z. K., aby pokazać, że jak się chce, to można żyć uczciwie /; z problemem tzw . DDA , depresji i wielu innych rzeczy związanych z problemami rodzinnymi itp . Oczywiście mam czas też na praktykę DHARMY, mimo że jest on dość okrojony...Wychodzę z założenia, że ważniejsze jest na ścieżce BODHISATTWY praktyczne pomaganie bezinteresowne niż przesada w praktykach teoretycznych / to zostawiam : Lamom i mnichom - mniszkom w klasztorach...Obecnie też remontuję mieszkanie / sam to robię w miarę możliwości czasowo - finansowych / , chodzę na kurs prawa jazdy i doszkalam się w biznesie sieciowo - internetowym...Mam bardzo dużo optymizmu co do swej przyszłości. W tym roku mam dużo wyjazdów do: Warszawy , Kozienic , Wrocławia , i dużo mniejszych miejscowości...A byłem wraz z żoną w Kozienicach u mojego przyjaciela, którego poznałem będąc po "tamtej" stronie muru i jak mnie zobaczył to się ucieszył , że jestem nadal w pełni zdrowia i w ogóle ...

Piszę tak chaotycznie z uwagi na to ,że nie mam tyle czasu, aby napisać ten list jednego dnia / jak nie wyjazd, to lokalne spotkanie ,remonty lub coś innego / . Teraz byłem w Warszawie z żoną i kierowcą na ogólnopolskim spotkaniu podsumowującym działania na rzecz WOLNEGO TYBETU i też nie byliśmy na całym spotkaniu z uwagi na inne w Lublinie, które ja prowadziłem i nie miałem następcy i tak w kółko.

Reasumując - Życie w więzieniu jest : jałowe,denerwujące,monotonne,...lecz : stabilne,łatwiej jest medytować / ćwiczyć /,...Nie musowo martwić się o : jedzenie,mieszkanie,itp sprawy...Lecz ja jednak wolę być poza murami...To właśnie, jak też moja wiara zbliżyło mnie do ludu Tybetańskiego - Oni też, jakby nic nie robili, to mimo niewoli mieliby dużo lepiej, jak za dawnych czasów / oczywiście bez wartości moralno-etycznych ... /; od razu przypomina mi się bajka Krasickiego o ptaszku w klatce , który miał wszystko prócz wolności / podstawy wszelakiej egzystencji / .

Tymczasem wracam do działania , gdyż wiara bez czynu jest tylko martwym sloganem ...

* DO ZOBACZENIA W D H A R M I E . . . syzyf lub syzyf1964 , budda 1964 na PORTALACH

REKLAMA

 
Dodaj link do:www.del.icio.uswww.wykop.pl

Komentarze