Wsparcie
  • Filmy DVD o tematyce buddyjskiej
  • Słowniki i programy do nauki języka angielskiego do odtwarzacza CD
  • Książki buddyjskie
  • Znaczki pocztowe (każda ilość)
  • Karty telefoniczne (każda ilość)

Dane do przelewu:
NRB: 38 1060 0076 0000 3200 0138 3338
Tytuł: Darowizna na cele statutowe Stowarzyszenia
Stowarzyszenie 'Przebudzeni'
ul. Jelenia 38/29
54-242 Wrocław

Więcej informacji w sekcji:
Jak można pomóc?

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego uprawnioną do otrzymywania 1% podatku dochodowego w roku 2010.

Dane do formularza PIT:
Stowarzyszenie 'Przebudzeni'
KRS: 0000332605

Od buddyzmu w więzieniu do buddyzmu... na emigracji


Właśnie osiągnąłem kolejny stopień mojego zawodowego życia... po blisko dwuletnim okresie zatrudnienia, jako instalator kominków, moja firma wysłała mnie na szkolenie za granicę. Cała heca o tyle ważna dla mnie, że zakończenie owego kursu honorowane jest wydaniem certyfikatu, który ma być moim panaceum na ... właściwie żadne przygotowanie zawodowe, czyli lekiem na kolosalne zaniedbania w wykształceniu. Kolejny miły kamyczek do ogródka mojego CV, które jeszcze niedawno musiałem po opuszczeniu zakładu karnego i po blisko 20 latach heroinowego niebytu -właściwie wymyślać!

W tej gorączce i w tym niespełnieniu od około pół roku próbuję pozyskać również prawo jazdy kategorii "C" (ciężarówki), niestety bez większego postępu. Jak do tej pory dwie jazdy testowe zawaliłem...ilość błędów które mogę popełnić wciąż jest na niewłaściwym poziomie. Ale wracając do kursu. Pojechałem z Peterem, moim współpracownikiem, na to szkolenie, które odbyło się niedaleko od Dublina - w Celbridge. Hotel, w którym miało się ono odbyć okazał się 18 wieczną ex- rezydencją jakiegoś angielskiego lorda - tak przynajmniej to wyglądało. Prosto z parkingu, mieszczącego się na dziedzińcu owego hotelu, poszliśmy do sali konferencyjnej na piętrze, gdzie okazało sie że będzie bardzo kameralna atmosfera: sześciu uczestników plus instruktor (którego -jak się okazało- już znałem z kursu Safe Pass (BHP) sprzed roku). Zaczęliśmy od teorii, a ok 10 zeszliśmy do restauracji na tosty i kawę. Po przerwie - zajęcia praktyczne w przyziemiu budynku od strony ogrodów, gdzie każdy z nas zajął miejsce przy specjalnie wybudowanym stanowisku: kawałek ściany + palenisko.

Ok 13 przerwaliśmy pracę i poszliśmy na lunch, który okazał się wyśmienity: kuchnia w tym hotelu była na naprawdę świetnym poziomie! Zajęcia trwały do 17 i skończyły się rozebraniem gotowego już kominka, co było dość przykre, zważywszy ile wysiłku włożyłem w jego wybudowanie, jak również ze względu na dwie taczki -wciąż świeżej- zaprawy murarskiej, które musiałem wydobyć z jego "trzewi". Drugi dzień wyglądał właściwie podobnie, tyle że mieliśmy wcześniej testy, a potem stawialiśmy kominek na ocenę. Udało się skończyć wszystko dość wcześnie; po lunchu posprzątaliśmy swoje " dokonania" - znów z bólem serca! Była połowa dnia przede mną. Peter podrzucił mnie do domu, szybko przebrałem się, zabrałem sprzęt fotograficzny i wskoczyłem do swojego nissana którym dotarłem po 15 minutach nad morze. Było słonecznie, zaczął sie właśnie odpływ, który odsłonił szeroką plażę....i poszedłem przed siebie. Wtedy pomyślałem, że tak sobie idę i idę przed siebie...nic mnie nie zatrzymuje i mógłbym pewnie całą Irlandię tak sobie obejść... a jeszcze parę lat temu marzyłem o tym, aby przejść więcej niż kilkanaście metrów w linii prostej, nie zatrzymywany przez kraty, czy mur zakładu karnego. Następna refleksja, która przeleciała mi przez głowę, dotyczyła celu mojego marszu ....szedłem właściwie po nic, dla samego marszu i znów uśmiechnąłem sie pod nosem....kiedyś jeżeli dokądkolwiek zmierzałem, robiłem to, aby zdobyć kolejną dawkę narkotyków, szedłem albo coś ukraść, albo sprzedać już ukradzione, a w końcu w poszukiwaniu "zaopatrzenia" nic więcej i nic mniej....otchłań niezaspokojenia!

Ale kiedyś na moment udało mi sie wytrzeźwieć, było to właśnie w więzieniu, gdzie zacząłem medytować i ratować resztki tego wcielenia… był to prawdopodobnie ostatni moment w którym mogłem to zrobić. Dzielę się z wami tą krótką refleksją, by ukłonić się wszystkimi, którzy wspierają pracę związaną z Buddyzmem w więzieniu, kłaniam się Kochanej Pani Magdzie ...kłaniam się Buddzie, Dharmie i Sandze.

Rafał

P.S. Chętnych do korespondencji zapraszam do wymiany myśli: uone28om@dobrytata.pl

REKLAMA

 
Dodaj link do:www.del.icio.uswww.wykop.pl