Potulice, dn. 28.06.07
Na wstępie mojego listu dziękuję za te wszystkie życzenia, jakie napłynęły do mnie za Pani pośrednictwem. To co odczułem w moim sercu jest nie do opisania. Ci wszyscy ludzie, to ciepło i swoboda – to naprawdę wielkie. Poczułem, że ja również należę do tej wielkiej Rodziny, jestem jednym z nich, jestem komuś potrzebny – to piękne uczucie. Na osobnej kartce napiszę podziękowania dla wszystkich tych osób i prosiłbym, aby Pani puściła je przez Internet – tylko w ten sposób mogę wyrazić moją wdzięczność.
Coraz gorzej z moim wzrokiem. Ma to duży wpływ na moją praktykę, trudniej jest mi utrzymać wzrok, a tym samym przejrzystość umysłu, lecz nie poddaję się, jednoczę się ze wszystkimi ludźmi sanghi. Teraz być może załatwię te okulary – czy okulary nie będą przeszkadzać?
Pani Magdo, ostatnio doszedłem do takiej konkluzji, mianowicie: jeśli wszystko jest złudzeniem stworzonym przez nasz umysł, to co jest rzeczywiste? Nie wiem – czy to – nie wiem - jest pytaniem i odpowiedzią, czy jest to substancja nas wszystkich czyli nasza pierwotna natura znajdująca się przed myśleniem (tu podnoszę palec do góry lub uderzam w stół, lub krzyczę „Katz!”) - i co dalej? Forma jest Pustką, gnije moje ciało, lecz to co pozostaje, przechodząc przez stan bardo, znajduje swoich rodziców, odradza się ponownie i, w zależności od Obrotu Koła Życia i Śmierci, dostaje swoją Formę, w zależności od Karmy – czy w ten sposób się to odbywa? Moim zdaniem chyba coś uprościłem, czegoś mi tu brak, zadając sobie pytanie – nie wiem – kręcę się w kółko, chyba za bardzo się przywiązałem do znaczeń słów, a za mało do mojego siedzenia….?
Na zakończenie pragnę jeszcze raz podziękować, nigdy przedtem nie miałem tylu przyjaciół.
Gassho,
Sebastian Z.