" (...) Chciałbym mieć rodzinę,
dom pełen ciepła i miłości, gdzie tak bardzo chciałoby się wracać, kogoś dla kogo będzie istotne,
że ja jestem i dla mnie, że ona jest. Ale jeśli nie będzie tego, to moje szczęście nie zniknie, ono
nadal będzie, dając komuś uśmiech, możemy go uszczęśliwić, wysłuchując go również możemy
być szczęśliwi. (...)"
"(...) To znaczy czując oddech, podążając za nim, odczuwam różne części
ciała np. bolące barki, plecy, nogi, patrzę na to i sprowadzam ten ból do punktu hara, tam on się rozchodzi, niknie i pozostaje oddech stający się lekki jak dotyk wiatru. Wtedy zazwyczaj jestem bardzo skupiony a zarazem rozluźniony, pojawiają się czasami myśli, lecz nie są one problemem,
tak jak bywało to kiedyś, lecz wskazówką, iż przywiązałem się do czegoś lub kogoś, jeden uśmiech
do nich załatwia sprawę, jest to uczucie, którego nie można porównać z niczym innym. (...)"
(...) Dlaczego nosiciel wirusa HIV w polskim Zakładzie Karnym musi się wstydzić oraz czuć winny
z powodu choroby? Dlaczego nosiciel wirusa HIV w polskim Zakładzie Karnym zmuszony jest ukrywać swoją chorobę? Wreszcie, dlaczego w kompleksowej zmianie tej sytuacji nie pomaga więziennictwo? (...)
" (...) W miarę pogłębiania praktyki kurz z oczu opadł, a ból krzywd
stał się nie do zniesienia do momentu, kiedy potrafiłem sobie wybaczyć, kiedy moje gówno
zostało przerobione na obornik pod uprawę nowego doświadczenia (...) "
Dziękuję za list, książki i fiszki. Dziś mija tydzień jak pracuję, jest ciężko, lecz to kwestia czasu, nim organizm przestawi się, więc idę do przodu. Strasznie wypełniłem sobie czas: praca,
angielski, zajęcia AA, praktyka i trochę brakuje sił...
Właśnie skończyłem czytać książki, które Pani mi przysłała i jestem pod wrażeniem, lecz przesłanie, które Pani mi sugeruje, dotyczące mojej cierpliwości, jest błędne. Myślę tak, ponieważ
tu w więzieniu czytaj „klasztorze” wszystko jest uszeregowane, tzn. na wszystko jest pora,
na czytanie, pracę, przyjemności i wypoczynek.
Teraz wracam do Kłodzka, gdzie czeka mnie ciężka praca, aby moje ciało tylko wytrzymało
i zdrowie dopisało- potrzebny jestem temu Światu, a ten Świat to Ty, Ja, My i do przodu,
każda chwila jest na wagę złota i to jest to na co mamy wpływ.
Na wstępie pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość i dobroć okazaną mi – wiem, iż czasami jestem nie do zniesienia, ale pracuję nad tym, by nikogo nie krzywdzić. Właśnie zawinąłem się w koc i piszę tych parę słów, tu jest strasznie zimno.
Prosiłbym o odpowiedź na pytanie! Co to jest Miłość? Nie chodzi mi o seks lub przyjaźń tylko o Miłość czy jeśli człowiek nie wie co to jest ,czy potrafi kochać? Czy jeśli wzrusza mnie film lub jakieś zdarzenie, czy to znaczy, że uzewnętrznia się Miłość lub jej brak? Tylko proszę o odpowiedź nieszablonową, płynącą z głębi Serca, jeśli to jest możliwe?
Jest chłodny wieczór, siedzę przy stole i staram się skreślić do Was parę słów. W szpitalu więziennym wszystko jest tak zimne, lecz postaram się, by moje słowa były odzwierciedleniem stanu mojego umysłu. Stan mojego zdrowia ulegl poprawie, w dużej mierze to Dzięki Waszej Pomocy, za co Bardzo Dziękuję.
Na wstępie pozdrawiam Panią i zapytuję o zdrowie czy już Pani ciało wyzdrowiało, mam nadzieję, że tak. Jeśli chodzi o mnie, to jest różnie, lecz cały czas do przodu. Od pewnego czasu przechodzę kryzys, jeśli chodzi o moją praktykę. Siedząc, mój umysł próbuje się na czymś oprzeć, pustka i spokój, to jest powodem, iż umysł próbuje coś znaleźć.
Na wstępie kłaniam się nisko i pozdrawiam. Po ostatnim telefonie trochę gorzej się czuję i odczuwam duży ból, i trochę mi to przeszkadza, lecz siedzę 2 razy dziennie, o godz. 15.00 i około 22.00, po 20-30 minut. Pracuję nad pustką i formą, choć jedno z drugim jest powiązane, ogólnie mówiąc jest to temat rzeka i aby go wyczerpać...
Na wstępie mojego listu dziękuję za te wszystkie życzenia, jakie napłynęły do mnie za Pani pośrednictwem. To co odczułem w moim sercu jest nie do opisania. Ci wszyscy ludzie, to ciepło i swoboda – to naprawdę wielkie. Poczułem, że ja również należę do tej wielkiej Rodziny, jestem jednym z nich, jestem komuś potrzebny – to piękne uczucie...
Właśnie wróciłem od telefonu. Temat, jaki podjąłem wraz z Panią, jest mi zrozumiały i tak jak mówiłem, jest to oznaką żalu, lecz jestem odpowiedzialny za moje życie, robiąc wszystko, by odrodzić się jako człowiek, a nie jako zwierze w niższej egzystencji. Powiedziała Pani, że człowiek chory nie potrafi współczuć...
Na wstępie pozdrawiam i kłaniam się nisko. Dziękuję za książki i karty telefoniczne. U mnie raz lepiej, raz gorzej, upadam i wstaję, aby iść do przodu. Jest coraz ciężej, ponieważ psuje mi się wzrok i coraz trudniej mi się skoncentrować. Boli mnie wszystko, lecz myślę, iż za to co zrobiłem kiedyś, ile krzywdy wyrządziłem, to mam wielkie szczęście, że jeszcze żyję...
Na wstępie mile i serdecznie pozdrawiam – jak się Pani ma, mam nadzieję, że dobrze, bo u mnie wykryto kolejną dolegliwość tzn .niedokrwienie kończyn górnych i dolnych. Obecnie biorę leki i zastrzyki bardzo bolesne, zastanawiam się co jeszcze lekarze wykryją w moim organizmie. To wszystko jest skutkiem „ćpania”, lecz ile jeszcze będę musiał zapłacić...
Gdzieś powoli podnoszę się po sprawie rozwodowej, tzn. staram się uzmysłowić, iż przeszłość jest martwa, a liczy się tylko to, co jest teraz. Zresztą, nie ma przeszłości i przyszłości, jest tylko dziś. Właśnie, to „dziś” mnie przeraża, ponieważ nagromadziło się tyle spraw, które chciałbym jak najszybciej rozwiązać i wiedzieć, co dalej...
Pisząc ten list, jestem winien wyjaśnienie. Ostatnimi czasy mam częste nawroty choroby tj. częste przeziębienia, wirusy itp, a co się z tym wiąże mam spadek aktywności fizycznej i psychofizycznej. (Choroba Sebastiana jest nieuleczalna – przyp. przebudzeni.org). Czuję pewne rozdrażnienie i dyskomfort...
Mam na imię Sebastian, jestem pensjonariuszem Zakładu Karnego w Kłodzku. Odbywam karę pozbawienia wolności za drobne kradzieże, jak i produkowanie tzw. „Polskiej Heroiny” , tzn. „kompotu”. Od roku 1997 jestem uzależniony krzyżowo tzn. od alkoholu, jak i od narkotyków. W ZK jestem po raz 7...