Każdy z nas przeżywa coś, co opisuje indywidualnie. Jednak postaram się przelać na papier swoje doświadczenia i doznania na ten temat. Zacznę więc może od tego, iż żeby cokolwiek z tych nauk zrozumieć, istnieje potrzeba całkowitego poświęcenia się (na wszystkich płaszczyznach). To jest jeden z warunków, aby w ogóle móc osiągnąć ten stan najwyższego stopnia, urzeczywistnienia, którym jest oświecenie. (To jest nasz wspólny cel!)
Istnieje także potrzeba uważnego czytania znaków na drodze do oświecenia (jeżeli już, oczywiście, zdecydowaliście się na nią wejść). Pomoże to wam, w ten sposób, uniknąć pułapek, ukrytych pod postacią emocji. Dobrze jest wtedy, znać mechanizmy działania takiej pułapki. Znając te mechanizmy, będziemy w stanie ją pokonać bez walki. Sam, w chwili obecnej, dopiero zapoznaję się z zasadami działania poszczególnych emocji. Każdy ma swoją szczególną, ulubioną, lidera, z którą identyfikuje się prawie codziennie.
Ja staram się to robić, kiedy tylko pojawi się pierwsza myśl, rodząca we mnie emocje. Uważnie wówczas obserwuję cały jej przebieg. Podmiot, przedmiot i działanie są wtedy jednością. Aby to uzyskać, potrzeba głębokiego wglądu w rzeczywistość. Medytacje utrzymują nas na poziomie tej rzeczywistości i oczyszczają ze śmieci energetycznych.
Tak na marginesie – osobiście planuję zastosowanie masażu oczyszczającego Qigong. Być może - okaże się pomocny. Pozwala on udrożnić kanały energetyczne i wymasować ograny wewnętrzne.
Jeszcze niedawno, aby pozbyć się nadmiaru agresji, uprawiałem więzienną pseudo-kulturystykę. Teraz jestem spokojny, jak nigdy w swoim życiu. Dobrze jest zdawać sobie sprawę z tego, jacy jesteśmy mało odporni na emocje, które nami kierują. Np. wyobraźcie sobie, że idąc ulicą, ubrani w garnitur, drobina kurzu jest w stanie wywołać w nas uczucie złości. A ta, z kolei, wyprowadzi nas ze stanu równowagi emocjonalnej, którego nie wolno nam przekraczać.
Niedawno ze znajomymi przeprowadziliśmy (między sobą) luźną rozmowę umoralniającą, w sumie, ważną dla nas wszystkich. Nazwałem ją „zabicie ćmy”. Ktoś zabił ćmę, dlatego, że „naruszyła jego” przestrzeń powietrzną. Przestrzeń, która, jako jedyna, istnieje naprawdę i nie przemija bez nas i całej reszty, którą wypełnia.
Wyobraźcie sobie teraz, iż jeżeli potraficie bez zastanowienia zabić zwykłą muchę, to na co was stać w chwili upojenia alkoholowego, posiadając przy sobie nóż i w tej samej chwili spotykając „wroga”? Wrogiem, natomiast, może być każdy, w zależności od tego, co wywoła złą emocję. Ważne dlatego jest, aby być uważnym w tym, co się myśli, mówi i robi. Bezwzględnie przez 24h.
Wszystko, o czym przeczytałem i co wiem, to tylko reguły, które, owszem, są prawdą i są mądrością, jednak ich moc ma małe znaczenie, jeżeli nie są one stosowane w praktyce, w życiu codziennym. Prawdziwą, nieograniczoną ich moc poznamy, jeżeli -znając już, poprzez uważne zrozumienie, „cudzą” zewnętrzną regułę- połączymy ją w praktyce z własnym wewnętrznym poznaniem. Można wtedy samemu, dogłębnie, doświadczyć tej jedności, tak jakby była ona nasza własna. Dzieje się tak dlatego, iż jest to nasze wspólne dziedzictwo. Świadectwo na to, jacy jesteśmy i jacy możemy być naprawdę! Przecież wszyscy tego chcecie, zabiegacie o to przez całe swoje życie. Buddyzm wam to gwarantuje. Sami wiecie na co was stać! Jeśli chodzi o mnie, to przez cały czas staram się rozwijać w sobie i innych poczucie humoru oraz wiedzę na temat tego, jak żyć i umrzeć w pokoju, będąc w pełni szczęśliwym.
Wiele opisano technik, które są drogą do oświecenia. Nie to jest jednak ważne. Ważny jest cel tej drogi, bo to jest ten sam cel, mimo różnic, wypływających z niezrozumienia.
Pamiętajcie także - praktyka jest tak samo ważna, jak nauka, gdyż płyną z tego samego strumienia prawdy, do którego wpadliście. Postarajcie się być godni nosić miano buddysty, którego -według mnie- powinno cechować współczucie, mądrość i miłość oraz skromność, jakie pozwolą wam utrzymać w ryzach dumę. Bo ta pojawi się na pewno w którymś momencie.
Może wydaje się wam, że trudno być prawdziwym sobą (naturalnym). Może tłumaczycie to miejscem, w którym przebywacie aktualnie (Z.K.). Ale myśląc tak, myśli się źle. Co więcej, zakłady karne doskonale się nadają do podjęcia nauk oraz rozpoczęcia praktyk. Po wyjściu z Z.K. wcale nie musimy podejmować decyzji (jakiejkolwiek). Buddyzm tylko ułatwi nam życie. Po opuszczeniu zakładu dopiero odczujecie znaczenie przestrzeni, która jest z wami nawet teraz, tylko jej -być może- niektórzy z was nie dostrzegają, bo ciągle im umyka.
Dlatego, jeśli odczuwacie przestrzeń, podobnie jak w chwili wyjścia na wolność, to wiedzcie, iż tak właśnie czuje się przez cały czas ktoś , kto podąża drogą wiodącą do oświecenia. Sami jednak musicie dojść do podobnych wniosków, poprzez ich doświadczenie, a następnie opisanie, tak jak ja przedstawiłem wam, do czego w jednej części doszedłem sam, a w drugiej, przy udziale osób tym zainteresowanych, którzy tworzą specyficzną wspólnotę w miejscu takim, jak zakład karny.
Opowiem wam pewne zdarzenie, które przytrafiło mi się stosunkowo niedawno. Mianowicie, gdy stałem wraz z innymi ludźmi w kolejce, podczas oczekiwania na obiad, , ktoś nieznajomy popchnął mojego znajomego na mnie. Mój znajomy, w odpowiedzi na moją uwagę, dotyczącą tego zdarzenia, stwierdził, że to nie z jego winy. Wtedy ja, uświadamiając go, że przyczyną tego zjawiska byliśmy trzej, uświadomiłem sobie uwarunkowania, jak i to, iż jeżeli jesteśmy częścią całości, to jesteśmy całością. Bez nas by jej nie było. Tak jak nikt nie popchnąłby mojego znajomego na mnie, gdyby go tam nie było.
„Niestety, był ktoś, co zrobił coś, czego nie chciał on sam. A zrobił to z niewiedzy.” W ostateczności, całe to zdarzenie było kolejną mądrością na drodze do oświecenia.
Na zakończenie, chciałbym opowiedzieć wam jeszcze jedną historyjkę, z której płynie nauka dla wszystkich, którzy chcą się uczyć.
Mój znajomy twierdzi, że „nauczył” ojca swojej dziewczyny tego, żeby jej nie bił. Godne podziwu, nieprawdaż!? Jednak nie do końca, bo osiągnął to tylko dzięki tej samej technice, stosowanej przez ojca dziewczyny. Nie umie on inaczej wytłumaczyć ojcu tej dziewczyny istoty jego zachowania, gdyż sam go nie rozumie i poddaje mu się. ZAPAMIĘTAJCIE! „Przemocą nie pokonamy nienawiści, tylko ją wzmocnimy”. Myślę, iż życie jest zbyt doskonałe i zbyt krótkie, aby można było pozwolić sobie na wybór.
Luksus wyboru jest domeną ludzi nieświadomych, którzy SĄ do niego przywiązani. Naszym wspólnym zadaniem jest ich bezustanne uświadamianie oraz chronienie przed niewiedzą, która wyrządza krzywdę wszystkim żyjącym istotom.
Na zakończenie chcę dołączyć „wierszyk”, zainspirowany twórczością poetycką księdza Twardowskiego, nie tak dawno zmarłego.
Każdego dnia słyszę głos Boga, rozmawiam z nim.
Codziennie przebywam na jego podwórku, bawię się.
Każdego wieczoru dziękuję mu za dzień
i patrząc na gwiazdy proszę o następny.
Cały czas coś dla mnie robi – z miłości.
Chciałbym być kiedyś na tyle silny, aby móc zrobić coś dla niego!
Coś osobistego? W żadnym wypadku! Bądź czujny, nie myśl, patrz, zrozum, obserwuj. Ciesz się z życia, ciesz się ze śmierci, kochaj ludzi, współczuj. Nie myśl. Myśl rodzi, podtrzymuje i podsyca. Jeżeli często myślisz, to jesteś uzależniony. Musisz przestać ćpać.
Marek