Pisząc ten list, jestem winien wyjaśnienie. Ostatnimi czasy mam częste nawroty choroby tj. częste przeziębienia, wirusy itp, a co się z tym wiąże mam spadek aktywności fizycznej i psychofizycznej. (Choroba Sebastiana jest nieuleczalna – przyp. przebudzeni.org). Czuję pewne rozdrażnienie i dyskomfort poprzez zaistniałą sytuację, lecz nie mogę z tym nic zrobić poza obserwacją i zaakceptowaniem tej całej sytuacji. Obawiam się jednak o moją praktykę tzn. staram się medytować codziennie o godzinie 20:30 – 21:00. Wtedy mogę wygospodarować trochę czasu, lecz po całym dniu w pracy następuje całkowity spadek aktywności i zasypiam na stojąco. Próbowałem przemywać twarz zimną wodą, lecz nic mi to nie pomaga. Po prostu - jestem wyczerpany! Próbuję to przezwyciężyć, lecz jest mi bardzo ciężko – czy można mi coś doradzić? Zrezygnowałem z siłowni, ponieważ warunki zdrowotne i moja praktyka nie pozwalają mi na udział w niej.
Próbowałem również uzależnić swoje szczęście od innych ludzi, bo czuję się trochę samotny i wyobcowany. Lecz to tylko iluzja, lub myśl która się zawiesiła i do której nie powinienem przywiązywać wagi, jak i do żadnej z pozostałych, gdyż przychodzą i odchodzą.
Teraz pytania jakie mi Pani zadała czyli „Wielki strach”, „ Wielki Umysł” i „Wielkie Serce”. Zacznę od „Wielkiego Strachu”. Moim zdaniem i w moim przypadku jest on związany z samotnością tzn. brakiem osoby, z którą łączyłoby mnie coś więcej, niż moje pragnienia. Lecz pisząc to, właśnie zdałem sobie sprawę, że znów uzależniam swoje szczęście od drugiej osoby, tak więc pozostaje mi strach przed Życiem, jakie dotychczas prowadziłem... Alkohol, złodziejstwo, narkotyki – dno! Konsekwencją tego jest choroba i śmierć. Co zrobić, by tego uniknąć, jak przestawić to doznanie, którego doświadczyłem przy pierwszym zażyciu, a które to jest w mojej głowie i które wraca przy nawrotach choroby, objawiając się silną chęcią zażycia! Myślę, że z tym właśnie związany jest mój strach...
„Wielki Umysł” - to temat rzeka, który mógłbym długo opisywać i podejrzewam, że nie wyczerpałbym tego tematu. Moim zdaniem, „Wielki Umysł”, to umysł pozbawiony uwarunkowań i jakichkolwiek uprzedzeń. Taki umysł posiadał Wielki Budda, gdyż był oświecony. Myślę, że każdy z Nas posiada zdolności Wielkiego Umysłu, lecz uwarunkowania i uprzedzenia przeszkadzają nam być Oświeconymi - to są trucizny naszego życia...
„Wielkie Serce” - to serce przepełnione miłością, współczuciem i zrozumieniem. Myślę, że powyższe słowa zawierają tę samą treść, co fragment wiersza: „spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Nic dodać, nic ująć.
Te trzy aspekty, o których tu mowa, są ściśle ze sobą związane i możemy je określić jednym słowem: Oświecenie!
Z wyrazami szacunku
Sebastian