Wiele jest dróg, ale cel jeden – Krystian

Witam Pani Magdo,

Ktoś powiedział, wiele jest dróg, ale cel jeden ‒ oświecenie, przebudzenie. A dla mnie dalej nic ‒ życie i tak nie ma sensu ani w formie przejściowej, ani jako całość. Dlaczego? Nie znajduję satysfakcji w niczym, celebracja życia mnie nie interesuje, nie mojego i nie w tym miejscu. Brzydziłbym się samym sobą, jeśli polubiłbym więzienie. Jest granica rozsądku, ale przy moim, ta granica została przekroczona. Powiem szczerze: i tak przedłużyła Pani moje życie przynajmniej o dwa lata, więc dziękuję, nie tyle może za przedłużenie mojej marnej egzystencji, co za Pani cenny czas, który była Pani łaskawa mi poświęcić. A tutaj, co bym sobie nie wymyślił ‒ to tak marne, że za słabe, żeby mnie zachęciło do życia.

To jest jak bezsens w czymś bezsensownym. Człowiek może przynajmniej etapy życia czynić z sensem i mieć jakiś cel. W moim przypadku cel to umrzeć w więzieniu ‒ to po co się męczyć 30 lat, jak to dodatkowe lata cierpienia. Nie mogę pozwolić sobie na niecierpienie w więzieniu, albowiem nie chodzi tylko o mnie, ale o bardzo wielu ludzi, których spotyka podobny los i przez błędy popełnione często w niewiedzy, zaślepieniu czy w silnym wzburzeniu, przez manipulację innych, strach czy fałszywe ideały ‒ to zawsze są tak samo ofiarami swoich własnych błędów.

Tak więc człowiek taki jak ja musi cierpieć i cierpią inni z mojego powodu.

Krystian