Pięć powodów, dla których praktykujemy medytację. Plus jeden.

Artykuł autorstwa współczesnego mistrza zen Genpo Roshi, w którym wyjaśnia on osobom praktykującym kolejne poziomy medytacji zen i przybliża zrozumienie Drogi.

Genpo Roshi, 15 lutego 2015 r.

1) Uważność

Pierwszym poziomem Ścieżki jest korzystanie z medytacji uważności, by stać się zdrowszą i szczęśliwszą osobą fizycznie, emocjonalnie, psychicznie, duchowo i mentalnie. Rozpoczynamy praktykę uważności i koncentracji, by nauczyć się skupiać i uspokajać nieokiełznany umysł poprzez zwrócenie uwagi na oddech, myśli i wrażenia. Stajemy się bardziej świadomi skłonności umysłu do dzikiego skakania od tematu do tematu i uczymy się go poskramiać poprzez koncentrację na jednej rzeczy na raz. Uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy naszymi myślami, uczuciami czy wrażeniami, i uwalniamy się od takiego rozumienia Ja.

Ten etap rozwoju nazywamy praktyką uważności.

2) Samadhi

Drugim poziomem Ścieżki jest kultywacja mocy samadhi – zwanej joriki – która rozwija się w podbrzuszu, pięć do siedmiu centymetrów poniżej pępka.

Na tym etapie zmieniamy naszą praktykę. Całą uwagę kierujemy w dogłębne poznanie Ja. Uważność schodzi na dalszy plan, zaś esencją praktyki staje się penetracja obiektu naszej koncentracji, scalenie się z nim. W ten sposób oddzielamy się od naszego rozumienia Ja, wciąż jednak wierząc, że Ja i Inni istnieją. Rozwijamy w sobie intuicję i zrozumienie natury rzeczywistości. Jednoczymy się z głębszymi stanami samadhi i manifestujemy moce, których nie byliśmy do tej pory świadomi. Zyskujemy spokój umysłu i równowagę głębszą niż w praktyce uważności.

Samadhi i jego moc stają się celem naszej medytacji. Jesteśmy w stanie skupić się na zadaniu w niezmącony i niezachwiany sposób.

Tak jak w przypadku poprzedniego kroku, na tym etapie nie ma jeszcze silnego dążenia do przebudzenia. Wciąż chodzi o osiągnięcie czegoś, dzięki czemu poczujemy się lepsi, silniejsi. Wciąż brakuje tu Umysłu Bodhi, umysłu poszukującego Drogi.

3) Umysł Bodhi poszukujący Drogi

Trzecim poziomem Ścieżki jest Umysł Bodhi, umysł poszukujący Drogi. Na tym etapie wchodzimy wreszcie na Ścieżkę ku oświeceniu, na której celem jest wielkie przebudzenie i uwolnienie od cierpienia. Możemy korzystać tu z praktyki uważności, koanów czy też siedzieć w celu osiągnięcia całkowitego wyzwolenia.

Po raz pierwszy nasza ścieżka staje się prawdziwie Buddyjska. Dwa poprzednie etapy, jakkolwiek nie wydawałyby się nasycone duchowością, nie są prawdziwą Ścieżką Buddyjską. Ten trzeci etap określamy mianem Ścieżki Hinajany. Naszym celem wciąż jest jednak uwolnienie dla siebie, nie dla innych.

4) Umysł Bodhi: Wielka Ścieżka

Czwartym krokiem na Ścieżce jest przebudzenie i praktyka dla wszystkich żywych istot. Jest to w pełni altruistyczna Ścieżka Mahajany, wielkiego – nie zaś małego czy wąskiego wozu. Na tym etapie odkładamy na bok nasze potrzeby i praktykujemy na rzecz przebudzenia wszystkich istot, nawet jeśli oznacza to, że przebudzą się przed nami. Siedzimy dla nich, poświęcając naszą medytację i samadhi, by przebudzić wszystkich bez wyjątku. Widzimy, że nigdy nie będziemy wolni od cierpienia jako gatunek czy wręcz jako cały świat, dopóki każda istota nie będzie wolna. Jak u wołu przechodzącego przez okno, nasz ogon jest tak długi, że rozciąga się na wszystkie istoty (“Bezbramna Brama”, Wumen Huikai, przypadek 38. przyp. tłum.). Przeszedłszy przez bezbramną bramę, nasz ogon wciąż ciągnie się za nami pozostając po drugiej stronie. Wyzbyliśmy się ciała i umysłu, dualistycznego myślenia, myślenia to-lub-tamto oraz ani-to-ani-tamto. Przeniknęliśmy te cztery metody niekompletnego zrozumienia. Odkładając nasze potrzeby na bok poświęciliśmy się pracy na rzecz innych.

5) Najwyższa Droga

Piątym poziomem Drogi jest to, co nazywamy Najwyższą Drogą lub Wozem. Na tym etapie siedzimy bez celu, nie poszukując niczego. Siedzimy dla siedzenia, pozbawieni ambicji, świadomi swej doskonałości, i kompletności. Wiemy, że nie ma niczego, co moglibyśmy osiągnąć, nie ma miejsca, do którego mielibyśmy się udać. Siedzimy w radosnym samadhi, spełnieni i rozluźnieni, bez preferencji czy osądów, wolni od potrzeby poszukiwania przebudzenia. Nie poszukujemy klarowności ani nie staramy się uporządkować zamieszania. Siedzimy w harmonii ze sobą i ze światem. Cokolwiek robimy, robimy w pełni i bez przywiązania. Nasze samadhi wzmacnia i wspomaga wszystkich tych, którzy są gotowi przyjąć ten dar.

6) Wszystkie Drogi/ Żadna Droga: Ciągła i niekończąca się praktyka

Szóstego poziomu tak naprawdę nie możemy nazwać szóstym. Zawiera on bowiem wszystkie poprzednie poziomy. Tutaj siedzimy motywowani wszystkim tym, co motywowało nas w poprzednich pięciu krokach, nie preferując żadnego z nich. Siedzimy, by stać się lepsi i polepszyć nasze życie, dla samadhi, dla uwolnienia siebie i innych, jak również absolutnie bez powodu. Siedzimy, ponieważ uwielbiamy to uczucie błogości i radości oraz ponieważ uwielbiamy siedzieć – siedzenie jest tym, czym jesteśmy. Nasze codzienne życie oraz medytacja są jednocześnie tym samym, i czymś zupełnie innym. Nie ma różnicy, a jednocześnie jest różnica pomiędzy złudzeniem i oświeceniem. To właśnie tutaj uświadamiamy sobie, że tak jak nie moglibyśmy opuścić żadnej innej żywej istoty dla naszej własnej wolności, tak i nie będziemy wolni, dopóki każda część Ja się nie przebudzi. Naszą ciągłą, nieskończoną praktyką jest przebudzanie, wychowywanie i uzdrawianie poszczególnych części siebie.

Stajemy się niczym kwiaty lotosu na brudnej wodzie, niczym księżyc podczas pięknej, pochmurnej nocy – czasem jasny i piękny, czasem skryty i ciemny. Czasem inni mylą nas ze zwyczajną osobą, czasem z kimś nadzwyczajnym. Czasem z kimś brodzącym w ułudzie, czasem z oświeconym, z kimś zagubionym, czy niesamowitym. Na tym etapie nie ma już smrodu Zen – w pokoju pełnym ludzi, nikt nie zobaczyłby w nas praktykującego Zen. Wyzbyliśmy się wszelkiej duchowości, pozostała jedynie zwyczajna osoba.

Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże w zrozumieniu Drogi tym z nas, którzy praktykują Ścieżkę Anuttara-Samyak-Sambodhi (najwyższego i doskonałego przebudzenia).

Tłumaczenie wykonał Kamil Bach, poniżej prezentujemy oryginalny artykuł.

The Five Reasons We Practice Meditation. Plus One.

February 15th, 2015 by Genpo Roshi

1) Mindfulness

The first level of the Path is using mindfulness meditation in seeking to become a healthier and happier person, physically, emotionally, psychologically, spiritually and mentally. We enter a practice of mindfulness and concentration where we learn to focus our unwieldy and scattered mind and settle it down by paying attention to breath, thoughts and sensations. We become more aware of our mind’s tendency to be like a wild horse or a monkey jumping from tree to tree, and learn to tame it and bring it to some peace by focusing and concentrating on one thing at a time. We see that we are not our thoughts, feelings or sensations and free ourself from these notions of self. This stage of development is called mindfulness practice.

2) Samadhi

The second level of the Path is about cultivating samadhi power, which develops in the lower belly about two to three inches below the navel. We also call this joriki which means the power and energy of samadhi. At this stage our practice shifts to a one-pointed focus of concentration to penetrate deeply into the self. Here it is less about being mindful than about penetrating the object of our concentration and becoming one with it. We gain more separation from and less attachment to the self, while still believing that self and others exist. In this process we develop a certain intuition and understanding of the nature of reality. We become one with deeper states of samadhi and realize some powers that we had been totally unaware of. We gain a certain centeredness and equanimity beyond what we had developed with our mindfulness practice. Samadhi and its power become the objective of our meditation. Here we can actually stay focused on a task without getting scattered or lost. At this stage as in the previous one, there is not a strong sense of seeking awakening. It is still about obtaining something that makes us feel more powerful and better about ourself, and still lacks the Bodhi Mind, the mind that seeks or aspires to the Way.

3) Bodhi Mind that Seeks The Way

The third level of the Path is the Bodhi Mind, the mind that seeks the Way. Here one truly enters the Path of enlightenment where the goal is nothing less than a great awakening to liberate oneself from the bonds that keep one in this self-made prison and to be free from suffering. At this stage one may continue to use mindfulness practice as well as koans and sitting with the goal of complete emancipation. For the first time our Path truly becomes a Buddhist one, a Path of awakening. The two previous stages, however spiritual they seemed, were not truly a Buddhist Path. This third stage is referred to as the literal Way, Hinayana. Here our real interest is still in liberating oneself, not for the sake of others.

4) Bodhi Mind: The Great Way

The fourth level of the Path is awakening and practicing for the sake of others — in fact for the sake of all sentient beings including oneself but not solely for oneself. This is the truly altruistic Mahayana Path, the great rather than the narrow or literal vehicle. Here we put aside our own needs and practice for the sake of awakening all sentient beings even before we ourself are completely liberated. We sit for their sake, offering up our meditation and samadhi to awaken them all. Here we see that we will never truly be liberated from suffering as a species or a world until every last sentient being is liberated. Like the buffalo passing through the window, our tail is so long it extends to all sentient beings. Having passed through the gateless gate and the windowless window, our tail still needs to make it through. Here we have dropped off body and mind, all dualistic thinking, and seen through either-this-or-that and neither-this-nor-that, beyond these four ways of incomplete thinking or partial understanding. Putting our self aside we work tirelessly for the sake of others with little concern for one’s own well-being.

5) The Supreme Way

The fifth level of the Path is what we call the Supreme Way or Vehicle. Here we sit with no goal or aim in our meditation, seeking absolutely nothing. We sit for the sake of sitting, with no ambition, knowing that we are already perfect, complete and whole and that there is absolutely nothing lacking or extra, nothing to attain and no place to go. Here we sit in joyous samadhi, fulfilled and relaxed, at rest and in peace, without preference or judgements, liberated from the need to seek to awaken or get rid of delusion. We are not looking for clarity nor to get rid of our confusion. In this stage we just sit at peace with ourself and the world. Whatever we are engaged in we do completely, leaving no trace behind. Our samadhi is empowering all beings and those receptive to it drink of its nectar.

6) All Ways/No Way: Continuous and Endless Practice

Sixth and yet not sixth. This is another level but really cannot be called the sixth because it is not a sixth and yet includes all the previous five. Here we sit for all of the five reasons with truly no preference among them. We sit to improve our self on all levels, to refine our life and every aspect of it, and at the same time for deeper states of samadhi as well as to further liberate ourself and others — and for no damned reason at all. We just sit in joy and bliss because we just love to sit and it is just who we are. Our everyday life and meditation are nether the same nor different, there is no difference between deluded or enlightened and yet there is. It is here that we realize that just as we could not leave any sentient being behind for the sake of our own liberation, we cannot be completely liberated until every aspect of the self is awakened. Our continuous, endless practice is to awaken all aspects of our self, bringing them from unawakened to awakened, immature to mature, unhealthy to healthy. Here one is like a lotus flower in muddy water, like the hazy moon on a beautiful cloudy night, sometimes appearing bright and clear, sometimes even dull or dim. At times one can be mistaken for an ordinary person, at other times for an exceptional being. Sometimes deluded and sometimes enlightened, sometimes confused and other times clear and amazing. Here there is no longer the stink of Zen. In a room full of people no one would see that we are Zen through and through. Any stink of spirituality has been dropped and an ordinary person is what remains with great depth and clarity.

I hope this is useful in clarifying the Way for those of us on the Path to Anuttara-Samyak-Sambodhi (supreme and ultimate awakening).